wrz 28 2008
Rosja w natarciu!
Przywódcy Rosji nie zasypują gruszek w popiele i dynamicznie wykorzystują sytuację międzynarodową do wzmacniania wpływów swojego państwa. Zwycięstwo w wojnie z Gruzją oraz osłabienie USA związane m.in. z kampanią prezydencką oraz potężnym kryzysem finansowym stworzyły wyjatkową koniunkturę, którą władze w Moskwie intensywnie zagospodarowują.
We wszystkich regionach świata ważnych dla Rosji nastąpiło ożywienie w postaci rozmów politycznych, umów gospodarczych i wojskowych. Przede wszystkim odnotowano ważne wydarzenia w kluczowym geopolitycznie obszarze Azji Środkowej. Z wizytą do Kazachstanu udał się prezydent Dmitrij Miedwiediew. Podczas jego spotkania z prezydentem tego kraju Nursułtanem Nazarbajewem podpisano osiem nowych umów o współpracy dwustronnej, m.in. o uruchomieniu przez rosyjskie instytucje finansowe kredytu w wysokości ok. 300 mln USD dla Banku Rozwoju Kazachstanu. Z wielką pompą dokonano też otwarcia kombinatu górniczo-hutniczego zajmującego się wydobyciem i przerobem chromu. Kombinat zbudował rosyjski koncern metalurgiczny Mieczel, który planuje tu jeszcze budowę huty żelazo-niklu. Wizyta ta odbywała się w bardzo dobrej atmosferze, gdyż Kazachstan w tym czasie wycofał się z dwóch dużych inwestycji w Gruzji. W porcie Poti miał powstać zbudowany za pieniądze Kazachów terminal i elewator zbożowy. Kazachstan eksportuje bowiem rocznie ok. 6 mln ton pszenicy. Rezygnacja z tego projektu oznacza, że prawdopodobnie ta masa towarowa pójdzie przez porty rosyjskie. Natomiast państwowy koncern KazMunaiGaz (odpowiednik rosyjskiego Gazpromu) zrezygnował z budowy rafinerii w Batumi. A warto przypomnieć, że jeszcze na początku 2007 roku w Astanie przebywał prezydent Lech Kaczyński, który rozmawiał o współpracy, w tym dostawach ropy. W wyniku wówczas poczynionych uzgodnień wysoki przedstawiciel prezydenta Nazarbajewa brał udział w organizowanych przez naszego prezydenta szczytach energetycznych, na których omawiano projekt budowy rurociągu Odessa-Brody-Gdańsk. Po wojnie na Kaukazie nawet kruche szanse na realizację tego wariantu stały się mrzonką. A porzucenie przez Astanę planu budowy rafinerii w Batumi w Gruzji, skąd statkami ropa i jej przetwory miały wędrować do Odessy, ostatecznie dobija ten projekt, przynajmniej w najbliższej wyobrażalnej przyszłości.
Tym bardziej, że Rosja, która jest temu przeciwna, umacnia swoją obecność w pozostałych krajach Zakaukazia. Na mocy międzyrządowej umowy koncesyjnej Koleje Rosyjskie przejęły w zarząd Armeńskie Koleje Państwowe na 30 lat z możliwością przedłużenia. Dla realizacji tej umowy Koleje Rosyjskie utworzyły spółkę-córkę Koleje Południowokaukaskie. Na jej czele stanął sam Władimir Jakunin, prezes Kolei Rosyjskich, którego pozycja w elitach moskiewskich jest dużo silniejsza od np. ministra transportu Federacji, a to za sprawą bliskiej znajomości z Władimirem Putinem. Skoro pierwszy kolejarz Rosji stanął na czele tej nowej spółki, to świadczy o wyjątkowo dużym znaczeniu politycznym tej inicjatywy. Jakunin na konferencji w Erewaniu poinformował, że w tym roku Koleje Południowokaukaskie zainwestują w Armenii 4,5 mld rubli i myślą m.in. o budowie nowej linii kolejowej do Iranu przez ten kraj. W zamian za oddanie Rosjanom własnego systemu kolejowego Armenia przedłużyła z Gazpromem umowę na dostawę gazu na lata 2009-2010 po najniższej spośród krajów WNP cenie - 110 USD za 1000 m3. Moskwę w tym czasie odwiedził natomiast prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew i rozmawiał o poprawie stosunków z potężnym sąsiadem. Współpracę wojskową zacieśnia Moskwa z Damaszkiem. Po tym jak prezydent Baszar el-Asad wypowiedział się przeciwko planom izolowania Rosji przez kraje zachodnie, doszło do spotkania dowódców flot wojennych. Rozmawiano o rozbudowie infrastruktury w porcie Tartus, który rosyjska Marynarka Wojenna zamierza aktywniej wykorzystywać do wzmocnienia swojej obecności w basenie Morza Śródziemnego. Prezydent Syrii nie wykluczył też, że w najbliższym czasie na terytorium jego kraju może być rozmieszczony rosyjski system taktycznych rakiet balistycznych Iskander.
Wzrósł też nacisk na Ukrainę, aby zmieniła swą konfrontacyjną wobec Rosji politykę. W opublikowanym w prasie ukraińskiej artykule minister Siergiej Ławrow wykłada argumenty za taką korektą. Zarzuca obecnym władzom w Kijowie niewłaściwą reakcję na agresję Gruzji wobec Osetii Płd., rugowanie języka rosyjskiego, “pseudohistoryczne traktowanie” wydarzeń związanych z głodem w ZSRR w latach 30. oraz gloryfikację zbrodniarzy wojennych i sojuszników nazistów z OUN i UPA. Ławrow apeluje, aby współpraca z Zachodem nie odbywała się za cenę antyrosyjskich działań i obrażania wspólnej, “scementowanej krwią historii”. Argumentacja ta może być dla wielu Ukraińców przekonywująca, bo odwołuje się do głęboko osadzonej w ich świadomości symboliki. Towarzyszą temu również inne działania. Np. Rada Federacji Rosji zatwierdziła przyjętą wcześniej przez Dumę nowelę do ustawy o obywatelstwie,upraszczającą przyznawanie rosyjskiego obywatelstwa. Nowe przepisy zwalniają kandydatów z wymogu zamieszkiwania na terytorium Federacji Rosyjskiej przez 5 lat, potwierdzenia znajomości języka i udokumentowanie posiadania legalnego źródła utrzymania. Szacuje się, że po przyjęciu noweli kryteria ustawy o obywatelstwie spełnia ok. 8 mln mieszkańców Ukrainy. Dla wielu z nich uzyskanie takiego obywatelstwa może być dodatkowo atrakcyjne, bo w Rosji są znacznie wyższe zarobki. Wzmocni to zapewne prorosyjskie sympatie, już dotąd bardzo silne na wschodzie Ukrainy. Przejawem takiej postawy jest np. przyjęcie przygniatającą większością przez lokalny parlament Obwodu Krymskiego rezolucji skierowanej do władz w Kijowie o uznanie niepodległości Abchazji i Osetii Płd.
Ożywienie współpracy odnotowano też w tradycyjnie bliskim Rosji regionie Bałkanów. Premierzy Rosji Władimir Putin i Bułgarii Siergiej Staniszew omówili podczas spotkania w Soczi realizację wspólnych projektów energetycznych: budowy elektrowni atomowej Belene, ropociągu Burgas-Aleksandrupolis i gazociągu South Stream, a także możliwości udziału firm bułgarskich w budowie obiektów olimpijskich w Soczi. Do Belgradu pojechał minister ds. sytuacji nadzwyczajnych Siergiej Szojgu. Potwierdził on tam zakup przez Gazprom 51 procent akcji serbskiego koncernu naftowego NIS. Transakcja ta jest częścią ratyfikowanej już przez serbski parlament międzyrządowej umowy przewidującej dodatkowo budowę gazociągu South Stream i podziemnego zbiornika gazu. Szojgu pojechał też do Zagrzebia, gdzie rozmawiał o zwiększeniu dostaw rosyjskiego gazu do Chorwacji i przedłużeniu gazociągu do tego kraju oraz do Włoch.
Szczególnie istotny w tej sytuacji jest przełom w stosunkach z Francją. Po dwudniowych obradach komisji międzyrządowej w Soczi pod przewodnictwem obu premierów, uzgodniono współpracę dwustronną m.in. w dziedzinie nowych technologi, energetyki, kosmosu i rolnictwa. Zawarto też kilka umów, w tym m.in. na sprzedaż do Francji 10 rosyjskich rakiet kosmicznych Sojuz. Podczas sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku prezydent Nikolas Sarkozy zapowiedział, że Europa chce budować wspólną przyszłość z Rosją i zaproponował stworzenie wspólnej przestrzeni gospodarczej łączącej Rosję z Europą. Opowiedział się także za postulowanym przez Moskwę rozszerzeniem grupy G-8 o Chiny, Indie, Brazylię, RPA i Meksyk. Ostro skrytykował też ekipę Georga Busha za brak właściwego nadzoru nad systemem bankowym i obarczył władze USA za kryzys finansowy, który poważnie zagraża gospodarce zachodniej.
Francja pod prezydenturą Sarkozego chce odzyskać znaczenie w polityce międzynarodowej. Korzysta z okresu przewodnictwa w UE oraz z niewyraźnej postawy Niemiec wobec kryzysu gruzińskiego, co wynika głównie z konfliktów wewnątrz rządzącej tam “wielkiej koalicji”, i chce stać się czołowym partnerem Rosji na Starym Kontynencie. Kreml tę niemiecko-francuską rywalizację zręcznie wykorzystuje i znajduje ważnych współpracowników na rzecz budowy nowego układu sił na świecie.
A o tym, że gra ma wymiar globalny przkonujemy się po tym co dzieje się w Ameryce Środkowej. Wizyty wicepremiera Rosji Igora Sieczina w Wenezueli, Boliwii, Nikaragui i na Kubie oznaczają aktywny powrót obecności naszego wschodniego sąsiada w ten region świata. W Nikaragui Sieczin rozmawiał o możliwości udziału firm rosyjskich w poszukiwaniach ropy naftowej na szelfach oceanicznych. Uzgodniono pomoc dla Nikaragui w budowie elektrowni oraz postanowiono zwiekszyć liczbę studentów z tego kraju na rosyjskich uczelniach. W Boliwii i Wenezueli w obecności wicepremiera Gazprom podpisał umowy na eksploatację gazu ziemnego. Obecny także na tej ceremonii prezydent Boliwii Evo Morales podkreślił, że Rosja staje się poważnym strategicznym partnerem tego kraju w sferze energetycznej. Dodajmy, że doszło też do manewrów wojskowych wenezuelsko-rosyjskich. W ich wyniku pojawiły się tam dwa rosyjskie bombowce strategiczne Tu-160, a na Morze Karaibskie zawinął zespół okrętów bojowych rosyjskiej Floty Północnej z krążownikiem atomowym “Piotr Wielki” na czele. Strona rosyjska nie kryje, że jest to odpowiedź na pojawienie się okrętów NATO na Morzu Czarnym po wojnie gruzińsko-rosyjskiej. O intensyfikacji kontaktów politycznych z Wenezuelą świadczy też druga w ciągu trzech miesięcy wizyta prezydenta tego kraju Hugo Chaveza w Moskwie.
Na koniec kilka uwag o stosunkach rosyjsko-amerykańskich, które w ostatnim czasie przybrały nowy, zaskakujący obrót. 25 września z inicjatywy USA miało dojść do spotkania przedstawicieli sześciu mocarstw na poziomie ministrów spraw zagranicznych w sprawie programu nuklearnego Iranu. Na dwa dni przed terminem Rosja stwierdziła, że nie widzi pilnej potrzeby spotkania w tej sprawie i woli rozmawiać o bardziej gorących zagadnieniach, jak sytuacja w Afganistanie i na granicy afgańsko-pakistańskiej. Jednocześnie rosyjski MSZ wyraził opinię, że USA powinny się zdecydować co do swojej wizji stosunków z Rosją. Czy chcą ją karać, czy współdziałać z nią dla dobra wspólnych interesów. W ten sposób chyba Ławrow uderzył w czuły punkt i strzelił w dziesiątkę. Bo mimo, że dwa dni wcześniej prezydent Bush mówił o potrzebie powstrzymywania Rosji w obronie “nowych demokracji” m.in. w Ukrainie i Gruzji, a jego sekretarz stanu groziła Moskwie miedzynarodową izolacją, to po zerwaniu szczytu ws. Iranu natychmiast znalazła czas na spotkanie z szefem rosyjskiej dyplomacji. Podczas wspominanej już sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku, 24 września doszło do rozmowy Rice-Ławrow. Według relacji strony rosyjskiej, nie zdementowanej przez Waszyngton, uzgodniono, że w sprawach międzynarodowych trzeba działać pragmatycznie, odejść od ostrej retoryki, nie traktować wydarzeń na Kaukazie jako uniemożliwiających dalszą współpracę. Rozmawiano też o programie nuklearnym Iranu i Korei Płn., ale bez podania szczegółów.
Dotychczasowa polityka USA znalazła się w głębokim impasie. Po wybuchu konfliktu w Gruzji propaganda amerykańska starała się pokazać złowrogi wizerunek Rosji nawiązując wprost do skojarzeń z okresu zimnej wojny i “imperium zła”. Początkowo przynosiło to pewne efekty. W kampanii prezydenckiej, kandydat republikanów John McCain, odwołujący się do antyrosyjskiej retoryki, uzyskał większe poparcie i w sondażach po raz pierwszy wyprzedził faworyzowanego Baracka Obamę z obozu demokratów. Ale wkrótce po tym przyszedł krach na rynku finansów i groźba potężnego kryzysu gospodarczego, które zdominowały dyskusje o polityce. A administrację Busha zamieniła z myśliwych na zwierzynę. USA z żandarma, który karze światowych awanturników i pilnuje pokoju, stały się odpowiedzialne za ściągnięcie na globalną gospodarkę widma potężnych tarapatów.
Rosja przez to, że w Gruzji potrafiła się skutecznie przeciwstawić USA, zyskała przychylność wszystkich tych, których dominacja jednego mocarstwa drażni od dawna. Moskwa stała się liderem dążeń do zmiany istniejącego układu sił. Nagle wiatr historii zaczął Rosji sprzyjać. I nic nie wskazuje na to by miał się szybko zmienić.
Tym bardziej, że władzom na Kremlu udało się bardzo szybko opanować zawirowania na giełdzie. Na skutek wcześniejszej polityki Putina, który przywrócił kontrolę państwa nad gospodarką, ta nie jest już tak podatna na działania kapitału spekulacyjnego, jak to miało miejsce przy kryzysie w 1997 r. Akurat w końcu września Duma zatwierdziła projekt budżetu Federacji na lata 2009-2011. (Tak na marginesie: w Polsce o budżecie zadaniowym się tylko dyskutuje, a finanse państwa planowane są jedynie w perspektywie jednorocznej, co znacząco ogranicza możliwości prowadzenia długofalowej polityki. Rosja stosuje już zarządzanie swoimi finansami w perspektywie trzyletniej i ma budżet o wiele bardziej zdrowy od naszego). Przewiduje on w 2009 r. nadwyżkę w wysokości prawie 2 bln rubli (ok. 80 mld USD). Wpływy mają wynieść 10,93 bln rubli, a wydatki 9,03 bln rubli. Na następne lata 2010 i 2011 przewidziano zarówno dalszy wzrost wpływów (do 12,84 bln rubli w 2011 r.) i wydatków (do 11,32 bln rubli w 2011 r.), ale przy utrzymaniu corocznej nadwyżki przekraczającej 1,5 bln rubli (ok. 60 mld USD). Budżet przewiduje też stały wzrost nakładów na obronę. W 2009 r. aż o 25 procent do kwoty 1,27 bln rubli (ok. 50 mld USD). W 2011 r. nakłady te mają wynieść ok. 1,48 bln rubli czyli ok. 60 mld USD.
Nic dziwnego więc, że mając takie możliwości rosyjska Marynarka Wojenna 18 września przeprowadziła udaną próbę wystrzelenia międzykontynentalnej rakiety balistycznej Buława-M. Jest to trzyczłonowa rakieta na paliwo stałe o zasięgu 8 tys. km, przystosowana do przenoszenia 10 głowic indywidualnie naprowadzanych na cel. Ma się znaleźć na uzbrojeniu najnowszych rosyjskich okrętów podwodnych klasy Boriej w przyszłym roku. Rosyjscy wojskowi twierdzą, że Buława-M jest w stanie pokonać każdy system obrony przeciwrakietowej.
Podczas debaty w Dumie minister finansów Federacji Aleksiej Kudrin stwierdził, że budżet jest niezależny od światowej koniunktury. Dzięki funduszowi rezerw finanse Rosji w ciągu najbliższych trzech lat nie odczują wahania cen ropy, nawet gdyby spadły one do poziomu 40-50 USD za baryłkę. Dodajmy, że obecnie wynoszą one nieco ponad 100 USD za baryłkę.
Na tle tego przeglądu wydarzeń na świecie tylko z drugiej połowy września br. widać jak niepoważnie wyglądały groźby o sankcjach czy międzynarodowej izolacji Rosji. Zrozumieli to chyba nawet ludzie z obecnej ekipy z Białego Domu, o czym mogą świadczyć wyniki spotkania Rice-Ławrow. Mając na głowie potężny kryzys finansowy, wojnę w Iraku i Afganistanie, problemy z Iranem i Koreą Płn. USA chcąc nie chcąc muszą wybrać linię współpracy, a nie konfrontacji z Rosją i innymi mocarstwami regionalnymi, dzieląc się trochę władzą nad światem. Zbyt dobrze wiedzą, że jeśli talibowie i inni islamiści otrzymają wsparcie, to Irak i Afganistan będą wielką powtórką z Wietnamu. Czas jednego globalnego mocarstwa odchodzi powoli do historii.
Nowa sytuacja wymaga też zmian w naszej polityce zagranicznej. Nie należy jednak wykonywać nerwowych ruchów i miotać się od ściany do ściany. Ucierpiał by w ten sposób wizerunek Polski i skuteczność naszej polityki. Ale już dzisiaj można wykonać pewne działania. Przede wszystkim trzeba odłożyć do szuflady projekt rurociągu Odessa-Brody-Gdańsk, a jak najszybciej przystąpić do budowy gazoportu na naszym wybrzeżu. Trzeba porzucić romantyczno-mesjanistyczne podejście do polityki wschodniej i antyrosyjską retorykę na rzecz konstruktywnego włączenia się do dyskusji o kształcie koopercji Europy z Rosją. Trzeba pilnie rozwijać współpracę polsko-rosyjską poniżej poziomu rządowego, np. międzyregionalną (dzisiaj tylko Mazowsze ma współpracę z Obwodem Moskiewskim i Smoleńskim oraz Pomorze z Obwodem Kaliningradzkim), kulturalną, naukową i gospodarczą. W tym celu należy niezwłocznie znacząco zwiększyć obsadę etatową w naszych placówkach w Moskwie i Sankt Petersburgu. W ten sposób przygotować grunt pod intensyfikację naszych kontaktów również na poziomie państwowo-politycznym, co wkrótce w dobrze pojętym polskim interesie będziemy musieli uczynić.
W tej sprawie jako poseł, członek sejmowej komisji spraw zagranicznych, zamierzam wystąpić ze stosowną interpelacją do ministra Radosława Sikorskiego. Dla porządku dodam też, że wiekszość informacji, które przywołałem, pochodzą z biuletynu Ośrodka Studiów Wschodnich.
Bogusław Kowalski
28 września 2008 r., Teresin