lis 28 2008
Ameryka Pld. szuka swojej tozsamosci
Wsrod krajow Ameryki Pld. narasta poczucie wlasnej sily. Do tej pory byl to kontynent pozostajacy w cieniu USA i pod wielkim wplywem silniejszego brata z polnocy. Jednak zmiany na globalnej szachownicy przynosza skutki takze w Ameryce Pld. Kraje z tej czesci swiata chca miec wiecej do powiedzenia w kwestiach wlasnej przyszlosci. Wyraza sie to w coraz powszechniejszym i radykalniejszym sprzeciwie wobec Stanow Zjednoczonych. Chodzi tu nie tylko o odmienne podejscie do kwestii politycznych, ale takze kulturowych. Kraje latynoamerykanskie na nowo odkrywaja swoja tozsamosc. Podkreslaja inne wartosci, sposob zycia i inne podejscie do gospodarki niz liberalny system anglosaski.
Do jednoznaczych zwolennikow tego kursu nie naleza jedynie prezydenci Wenezueli - Chavez czy Brazylii - Lula. W ostatnim czasie dolaczyli do nich, choc w mniej spektakularnym stylu, szefowie panstw: Argentyny, Urugwaju i Paragwaju. Oprocz spraw kulturowych olbrzymia role odgrywaja kwestie spoleczne. Kraje Ameryki Pld. sa przykladem wielkich kontrastow. Obok duzych fortun i bardzo bogatej grupy ludzi zyjacych na najwyzszym poziomie istnieja olbrzymie strefy nedzy. Co najgorsze od wielu lat uksztaltowal sie system, ktory nie daje biedocie zadnych perspektyw. Ci, ktorzy urodzili sie w rodzinach zyjacych w nedzy nie maja zadnych szans na wyjscie z niej. Nawet jesli sa uzdolnieni i pracowici.
Ta sytuacja zmusza politykow do poszukiwania nowego modelu spolecznego. Tym bardziej ze problem narasta i moze eksplodowac w postaci rozruchow. W ogolnej opinii odpowiedzialnosc za taki stan rzeczy ponosi podporzadkowanie Ameryki Pld. Waszyngtonowi. Niezaleznie od tego na ile jest to prawda, a na ile wine ponosza wylacznie lokalne elity, jest do bardzo nosne spolecznie. Dlatego prezydent Hugo Chavez jest popularny nie tylko w swoim kraju. A jego dzialania wzmagaja legende prezydenta Wenezueli jako wspolczesnego bojownika o wolnosc od jarzma USA. Ostatnio np. wpomogl program darowania wszystkim dzieciom chodzacym do szkol publicznych w Urugwaju laptopy. W kilku departamentach juz to zrealizowano. Pozostale otrzymaja osobiste komputery w najblizszej przyszlosci. Nie wazne, czy tego typu pomoc bedzie skuteczna, ale liczy sie wydzwiek propagandowy. Prezydentem tego niewielkiego (ok. 3,5 mln ludzi) i biednego panstwa jest socjalista, przyjaciel Chaveza.
Z tego typu dzialaniami i rodzacymi sie nastrojami liczy sie nowa prezydent Argentyny Krystyna Kirchner. Jej poprzednik prezydent Carlos Menem byl zdecydowanie proamerykanski. Ale to juz przeszlosc. Podobnie jest w Paragwaju, gdzie szefem panstwa na fali niepokojow wynikajacych z nierownosci spolecznych zostal biskup. Kosciol nie odcial sie od niego za to, ze wbrew obowiazujacym zasadom czynnie zajal sie polityka. Zostal jedynie przeniesiony do stanu swieckiego. Program z jakim wystepuje prezydent-byly biskup jest jednoznacznie prosocjalny i nastawiony na walke z nedza. W podtekscie antyamerykanski.
Te tendencje dobrze odczytuje polityka rosyjska, ktora odbudowuje swoja obecnosc w tym regionie swiata. Po kryzysie gruzinskim w podroz do Ameryki Lacinskiej wybral sie wicepremier Rosji rozwijajac wspolprace gospodarcza, energetyczna i militarna. Teraz zostaje to utrwalone podroza prezydenta Dmitrija Miedwiediewa do Wenezueli i na Kube przenoszac rywalizacje mocarstw globalnych na tereny dotad zdominowane przez USA. Szkoda, ze nasz MSZ zamiast trzymac reke na pulsie i zadbac o polskie interesy na tym coraz wazniejszym w ukladzie swiatowym kontynencie, prowadzi partykularna wojenke z prezesem USOPAL Janem Kobylanskim i likwiduje ambasade w Montevideo.
Boguslaw Kowalski
28 listopada 2008 r., Urugwaj-Montevideo