gru 04 2008
Wszyscy majstrują przy ordynacjach wyborczych
Zapewne większość z nas pamięta pozornie dowcipną akcję medialną z poprzedniej kampanii wyborczej pod hasłem “zabierz babci dowód”. Wtedy została ona potępiona, jako niewłaściwa, kpiąca z osób starszych i ich poglądów. I wydawało się, że na stałe przeszła do niezbyt chlubnej tradycji arogancji pewnych środowisk. Oto jednak okazuje się, że jej duch nie tylko żyje, ale przybiera kształty konkretnych zapisów prawnych.
W późnych godzinach wieczornych, kiedy media były zajęte po raz kolejny analizowaniem jak “niekulturalny” był Jarosław Kaczyński w swojej polemice ze Stefanem Niesiołowskim czy rozważaniem w jakim stanie byli posłowie PiS w hotelu na Cyprze i co tam narozrabiali, w Sejmie przedstawiciele Platformy Obywatelskiej zaprezentowali swoje propozycje zmian w ordynacji wyborczej do Parlamentu Europejskiego i ustawie o referendum ogólnokrajowym. Znalazło się tam rozwiązanie odchodzące od fundamentalnej zasady wyborczej - dokonywania przez obywatela osobiście aktu wyborczego. Osoby, które przekroczyły 75 lat mogą wrzucać kartę do urny rękami wybranego pełnomocnika. Wnuczek nie musi więc chować babci dowodu, wystarczy że uzyska od niej pisemną zgodę na głosowanie w jej imieniu. W proponowanych zmianach nie ma bowiem żadnych gwarancji, że osoba upoważniona musi oddać głos zgodnie z wolą osoby upoważniającej.
Mechanizm ten ma dotyczyć też osób niepełnosprawnych. Tu też pojawia się pole do nadużyć. Szefowie różnych ośrodków pomocy społecznej będą mieli otwartą drogę do głosowania w imieniu swoich pensjonariuszy.
Tak oto, bez rozgłosu, w dyskrecji proponuje się rewolucyjne zmiany, które mogą poważnie zdeformować nasz system demokratyczny. Starsi ludzie to najczęściej albo wyborcy o orientacji narodowo-katolickiej, albo lewicowo-postkomunistycznej. Ci, którzy głosują na partie liberalne to najczęściej młodzież i ludzie w wieku średnim. Umożliwienie dzieciom i wnukom wybierania w imieniu dziadków naturalnie w skali makro będzie prowadzić do zmiany preferencji politycznych. Czy jednak będzie to miało coś wspólnego z rzeczywistymi pogladami społecznymi? Czy ludzie starsi i bardziej doświadczeni przez życie mają być wypychani z wpływania na życie publiczne bo mają niepoprawne, z liberalnego punktu widzenia, poglądy?
Jeżeli te rozwiązania zostaną przyjęte przy elekcji do Parlamentu Europejskiego to cóż powstrzyma przed wprowadzeniem ich do ordynacji parlamentarnej i samorządowej?! A zwłaszcza w tym ostatnim przypadku często o wyborze radnego czy wójta lub burmistrza rozstrzga kilka albo kilkadziesiąt głosów. Możemy sobie więc wyobrazić jaka będzie w wielu miejscach presja, aby z instytucji pełnomocnika skorzystać i “załatwić” sobie dodatkowe głosy.
Oprócz tej propozycji pojawiły się inne, które odsłaniają intencje Platformy w zakresie planów na wiosnę. Po pierwsze chce się przeprowadzić dwudniowe głosowanie w wyborach europejskich oraz połączyć je z referendum. Należy się domyślać, że chodzi o plebiscyt w sprawie wprowadzenia waluty euro w Polsce. Temat ten zdominowałby kampanię wyborczą i sprzyjałby obu dużym partiom.
W tym kontekście trzeba też widzieć odrzucenie propozycji, aby europosłów wyłaniać w jednym okręgu, którym byłaby cała Polska. Takie rozwiązania istnieją w prawie wszystkich krajach UE. Traktuje się tam swoich przedstawicieli jako reprezentantów narodowych, a nie regionalnych. Taki wydawołyby się oczywisty model sprzyjałby jednak ugrupowaniom małym i średnim. Każde z nich, które przekroczyłoby próg 5 procent oddanych głosów, mogłoby być pewne uzyskania mandatów. Przy zostawieniu dotychczasowych zasad, aby partia miała swoich przedstawicieli w Brukseli musi realnie uzyskać ok. 10 procent głosów. Mandatu nie gwarantuje nawet uzbieranie największej liczby poparć w swoim okręgu, gdyż pod uwagę bierze się też wynik danej partii w skali całego kraju. Sytuacja taka spotkała np. poseł Annę Sobecką w wyborach w 2004 roku. Uzyskała ona w województwie kujawsko-pomorskim najwięcej głosów spośród wszystkich kandydatów wystepujących w tym okręgu na wszystkich pozostałych listach. Ale mandatu nie otrzymała, bo z wyliczanki ogólnokrajowej LPR-owi przydzielono posłów w liczniejszych województwach.
W czasie kampani wyborczej Platforma Obywatelska obiecała, że nie będzie majstrować przy ordynacjach wyborczych. Ale jak widać pokusa okazała się silniejsza od przyzwoitości.
Bogusław Kowalski
04 grudnia 2008 r., Sejm RP - Warszawa